KIEDY TEST GALLUPA TO STRATA PIENIĘDZY I TWOJEGO CZASU?
Otwieram skrzynkę odbiorczą, a w niej kolejna wiadomość podobnej treści:
„Pani Dominiko, potrzebuję test Gallupa na cito, bo jutro mam rozmowę kwalifikacyjną i muszę wpisać talenty Gallupa do CV. Proszę o wysłanie kodu do testu.”
Albo:
„Szanowna Pani, mam dzisiaj urodziny i chciałam sobie zrobić taki prezent: test Gallupa. Proszę o szybkie przesłanie kodu.”
I często pojawiająca się:
„Wojtek musi wybrać rozszerzenia na maturę i jeszcze w tym miesiącu musi zrobić test Gallupa. Kiedy najbliższy termin sesji?”
Test Gallupa CliftonStrengths to bardzo dobre, sprawdzone narzędzie, ale nie każdy musi go robić. Naprawdę nie ma obowiązku wpisywania talentów do CV, a pieniądze przeznaczone na prezent urodzinowy można wydać dużo lepiej.
Z kolei kwestia systemu szkolnego i wyboru profili wymagałaby jeszcze szerszego komentarza.
Dlatego, aby pomóc Ci podjąć dobrą decyzję o przystąpieniu do testu Gallupa i aby nie był on dla Ciebie ani stratą czasu, ani stratą pieniędzy, napisałam ten wpis.
Powstał na bazie pytań, sugestii i często argumentów, które słyszę od osób przed badaniem lub zaraz po nim.
To kiedy test Gallupa może być stratą Twojego czasu i pieniędzy?
1. Jeśli szukasz magicznej pigułki
Test Gallupa to nie środek przeciwbólowy, który łykasz, a wszystko nagle zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Eliksiry zmieniające wielkie zielone ogry w ludzi, a osły w rumaki występują tylko w bajkach.
Jeśli myślisz, że wystarczy wykonać test i „samo wszystko się zmieni”, to uprzedzam: tak się nie stanie. Test CliftonStrengths to nie jest magiczne rozwiązanie, które sprawi, że nagle poczujesz się lepiej we własnej skórze. To nie tak, że przeczytasz, że masz Wizjonera, Indywidualizację i Osiąganie, i od razu staniesz się inną osobą.
Jeśli szukasz szybkiego pocieszenia i podbudowania swojej wartości, czegoś w rodzaju horoskopu na najbliższy tydzień i masz zamiar przeczytać wynik, a potem wrzucić go do szuflady, to chyba nie tędy droga.
I potwierdzam, że w Raporcie talentów Gallupa (dokumencie, który opisuje Twoje wyniki) przeczytasz, że to właśnie Ty jesteś najlepszą osobą do przemawiania i dialogu z innymi (pewnie wyczytasz to w opisie talentu Komunikatywność). Do tego dowiesz się, że Twoja wrażliwość na emocje innych ludzi jest unikatowa (to znajdziesz w opisie Empatii).
Jeśli jednak chodzi tylko o to, by przeczytać o sobie coś miłego, to może rzeczywiście lepiej kupić najnowszy numer „Wróżki”. Też będzie o Tobie, z pewnością pozytywnie, na tu i teraz, a do tego zdecydowanie taniej!
Prawda jest taka: test Gallupa to narzędzie do odkrywania. Daje Ci instrukcję obsługi, ale nie daje złożonego mebla. To Ty musisz go poskładać, a to wymaga Twojego zaangażowania i czasu.
2. Jeśli potrzebujesz czegoś zupełnie innego
Czujesz totalne przeciążenie codziennymi obowiązkami. Powoli dochodzi do Ciebie, że zmagasz się z wypaleniem zawodowym, kryzysem emocjonalnym lub spadkiem nastroju. I właśnie na to wszystko ktoś Ci podpowiedział test Gallupa. Zrobisz, zobaczysz, jakie masz mocne strony i to już prawie gwarancja, że Twoje problemy się skończą.
Powiem wprost: nie skończą się. Może się nawet okazać, że wynik wywoła kolejną falę frustracji i zdenerwowania. „Po co ja wydaję te pieniądze, skoro mam tyle spraw do ogarnięcia i śpię po 4 godziny na dobę?” Czy to brzmi jak Twoje myśli?
Słyszysz siebie? To może oznaczać, że potrzebujesz zupełnie innego wsparcia. Mam na myśli psychologa, psychoterapeutę lub lekarza konkretnej specjalizacji. Może zmagasz się z problemami zdrowotnymi albo jesteś w trakcie farmakoterapii (to często dotyczy dorosłych i dzieci z diagnozą depresji lub innych zaburzeń psychicznych). Wtedy skup się na zadbaniu o ten obszar, zamiast dokładać sobie kolejną rzecz na głowę.
Test Gallupa poczeka na moment, gdy będziesz w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej, gdy uporasz się z kryzysem emocjonalnym, spadkiem nastroju lub depresją. To nie jest lekarstwo na takie trudności. Na to jest coś innego!
Test nie zastąpi profesjonalnej pomocy medycznej, psychologicznej ani psychiatrycznej.
3. Jeśli oczekujesz gotowych odpowiedzi
Szukasz odpowiedzi na pytania „Kim jestem?” i „Co mam robić w życiu?”. Liczysz, że test powie Ci, jaki profil wybrać, do jakiej szkoły pójść i jaką ścieżkę kariery obrać. Najlepiej czarno na białym, na trzeciej stronie raportu.
Tak to niestety nie działa. Test Gallupa bada talenty, czyli to, jak naturalnie myślisz, czujesz i działasz. Nie jest testem doradztwa zawodowego i nie wręczy Ci gotowego planu na życie.
Odpowiedź na pytanie „co dalej?” składa się z wielu elementów.
Liczy się to, jaką jesteś osobą i o tym rzeczywiście sporo powie Ci test Gallupa. Ale liczy się też Twoje doświadczenie, wiedza, zainteresowania i wartości. Nad tym wszystkim pracuje się w procesie coachingowym lub w programie rozwoju.
Raport opisze Cię na kilkunastu stronach. Nie znajdziesz w nim jednak zdania „zostań architektem” ani „wybierz rozszerzoną biologię”.
Jeśli czytasz to jako rodzic, który myśli o teście dla młodej osoby w szkole średniej ta zasada działa podwójnie. Test nie wybierze rozszerzeń ani za Wojtka, ani za Twoje dziecko. Może za to dać Wam wspólny język do rozmowy o tym, co dalej.
Prawda jest taka: test Gallupa to jeden element układanki. Ważny, ale nie jedyny. Cały obrazek zobaczysz dopiero wtedy, gdy dołożysz do niego pozostałe.
4. Jeśli i tak wiesz lepiej
Zaliczasz kolejny test osobowości do kolekcji.
Masz już za sobą test 16 typów osobowości, Enneagram, a może nawet test na to, jakim warzywem jesteś w kuchni (serio, taki istnieje). Wyniki pięknie leżą w folderze na pulpicie albo w segregatorze w szufladzie, obok innych „bardzo ważnych odkryć o sobie”, do których nigdy nie wracasz.
I teraz chcesz dołożyć kolejny: test Gallupa. Bo wszyscy go robią, więc może i Ty spróbujesz.
Jeśli myślisz, że i tak wszystko o sobie wiesz, a test niczego nowego Ci nie powie, to prawdopodobnie masz rację.
Bo wiesz co? Na każdy test odpowiada ta sama osoba: Ty. Jeśli nie zatrzymasz się nad wynikiem, kolejne narzędzie po prostu opisze Cię innym językiem i innym kolorem wykresu.
Zanim sięgniesz po kolejne narzędzie, sprawdź, czy naprawdę korzystasz z tego, co już masz. Bo zbieranie testów to nie to samo co poznawanie siebie.
5. Jeśli myślisz, że zrobisz raz i masz spokój do końca życia
Test robisz raz. Odhaczasz. I liczysz, że temat rozwoju osobistego masz z głowy, najlepiej na zawsze.
Rozumiem tę pokusę. Codzienność i tak zabiera sporo czasu, a tu jeszcze dochodzi czytanie raportu, zastanawianie się nad sobą, praca nad talentami. Brzmi jak kolejny punkt na liście, której i tak nigdy nie kończysz.
Tylko że rozwój osobisty to nie jednorazowe wydarzenie.
To proces.
A test Gallupa jest jego początkiem, nie końcem.
Jeśli Twoim głównym argumentem jest brak czasu, to on nie zniknie po zrobieniu testu. Wręcz przeciwnie, czasu będzie potrzeba jeszcze więcej: na czytanie, refleksję i rozmowy o wynikach. A jeśli nie widzisz w tym wartości i praca z kimś, kto prowadzi Cię przez ten proces, brzmi dla Ciebie jak zbędne „ble ble”, to prawdopodobnie nie jest jeszcze moment na ten test.
Powiem to wprost: bez Twojego zaangażowania i często również bez kogoś, kto poprowadzi Cię przez ten proces, raport zostanie tylko papierem z ładnie ułożonymi słowami. A szkoda, bo mógł stać się czymś więcej.
Jeśli rozpoznajesz się choć w jednym z tych pięciu punktów, nie traktuj tego jako porażki. Potraktuj to jako informację: może to naprawdę jeszcze nie Twój moment na test Gallupa. I to jest okej.
Ale jeśli przy tych punktach myślisz raczej „nie, to nie ja”, to ciekawa wiadomość. Może to oznaczać coś zupełnie innego: że jesteś bliżej gotowości, niż myślisz.
A jeśli wciąż się wahasz, czy test Gallupa jest dla Ciebie albo dla Twojego dziecka, zadaj mi pytanie przez Formularz kontaktu. Odpiszę i razem sprawdzimy, czy to dobry moment.
O tym, jak rozpoznać ten moment kiedy Twoja gotowość jest odpowiednia, opowiem w kolejnym wpisie.

