ZOSTAŃ RODZICEM PRZEZ WIELKIE R

Pamiętam jak czytając „7 nawyków skutecznego działania” Stephena R. Covey’a doszłam do rozdziału, w którym trzeba było wypisać role, które pełnimy w życiu.

Początkowo to ćwiczenie wydawało mi się infantylne, bo to przecież takie oczywiste – te role. Zaczęłam zatem od tej, którą jak pisał autor, mam z pewnością do odegrania – roli człowieka. Potem pojawiały się kolejne – kobieta, córka, siostra, czyjaś sympatia, świeżo upieczony pracownik, koleżanka, przyjaciółka. I wiesz jak to jest- im dalej w las, tym więcej drzew. Ról było mnóstwo, a ich wypisywanie uświadomiło mi, jak wiele z nich bagatelizuję lub wręcz o nich zapominam.

Wtedy jeszcze nie znałam moich talentów, ale mój Kontekst już zadawał mi dodatkowe pytania – „A role, które teraz nie pełnisz, a kiedyś w przyszłości będziesz? Są takie? Jeśli tak, to jakie?”.

Oddzieliłam kreską swoje zapiski i pojawiła się narzeczona, żona, mama, rodzic. Role marzenia, role w których świat jest usłany różami, wyznaniami miłości, kolacjami przy świecach i słodkimi bobaskami.

Dziś, gdy już jestem żoną z ponad 16 letnim stażem, mamą trójki dzieci, śmieję się z tych wyobrażeń. Jakże życie zweryfikowało moje przekonania i marzenia. Prawda jest taka – dopóki nie spróbujesz, nie wiesz jak Ci smakuje.

Rodzic czyli rola do pełnienia w życiu

Podjęłam się zatem pełnić rolę rodzica, w moim konkretnym przypadku mamy, która jest wynikiem kombinacji chęci posiadania potomstwa i spełniania się w jego wychowaniu.

Rodzic jest osobą działającą w bardzo dynamicznie zmieniającym się środowisku, rolą życiową poddawaną ciągłym próbom. To własnie tu, jak w komedii romantycznej z domieszką filmu grozy następują nagłe zwroty akcji, a rodzic jako ich główny bohater, odkrywa w sobie nowe pokłady kreatywności, cierpliwości i obowiązkowości. Czasami dotyka emocji, nigdy wcześniej nie znanych. Pod wpływem towarzystwa dziecka wprawia w drganie strunę w sercu i duszy, która wydaje dźwięk szczęścia, radości, czasami złości, a bywa że agresji. Strun, których nikt oprócz potomstwa nie jest w stanie w rodzicu dotknąć.

Znasz to?

Rola rodzica jest stała w odniesieniu do tych samych dzieci, choć czasami się zastanawiam czy ich nam z wiekiem nie podmieniają. To że się jej podejmujemy, nie znaczy wcale, że tak już jest i tyle. Rola rodzica wymaga ciągłego dbania o nią.

Jak zatem to robić? Oto jeden z moich sposobów.

Niedziela po śniadaniu

Dbając o rolę rodzica-mamy, jedną z rzeczy, którą robię prawie w każdą niedzielę po śniadaniu, to czytanie do porannej kawki. To taki czas, kiedy sięgam po gazetki, książki lub inne planowane do przejrzenia pozycje, by je wertować.

Głównym obszarem mojego zainteresowania są wszelkiego rodzaju pozycje związane z wychowaniem dzieci, rodzicielstwem, nastolatkami czyli własnie odnajdywaniem się w roli rodzica. Mogłabym tego wymieniać i wymieniać, ale przyznam się, że często kartkuję książki, przeglądam główne wątki, zatrzymując się na tym co najważniejsze.

Tego typu pozycji do poczytania jest mnóstwo, całe zatrzęsienie, do wyboru, do koloru.
Od rodzicielstwa przez zabawę lub rodzicielstwa bliskości, poprzez pozytywną dyscyplinę do takiego opartego na Porozumieniu Bez Przemocy (NVC- Nonviolent Communication).
Od książek, przez poradniki, po blogi parentingowe i podcasty.
Piszą, wypowiadają się oraz swoimi radami dzielą się psychologowie, psychoterapeuci, naukowcy i badacze, nauczyciele, rodzice i opiekunowie.

Możesz się z nich dowiedzieć praktycznie wszystkiego:

  • jak usypiać małe dziecko, karmić czy przewijać,
  • jak nauczyć je czytać,
  • jak pomóc w adaptacji w szkole,
  • jak rozmawiać, by się dogadać,
  • jak wspólnie przeżyć wiek dorastania i nie zwariować (choć nie wiem czemu, bo to jeden z kolejnych etapów rozwojowych człowieka),
  • jak ogarnąć naukę,
  • jak rozumieć jego emocje,
  • jak nagradzać i karać, i czy w ogóle to robić,
  • jak rozmawiać o przyszłości, randkowaniu i podejmowaniu decyzji.

A że to wertowanie robię to już od jakiegoś czasu, to zauważam, że wątki się powtarzają, tytuły mówią o podobnych sprawach, podejścia do wychowania skupione są wokół kręgosłupa zbliżonych rad i wskazówek.

Kręci Ci się w głowie? Dużo tego? Spokojnie.

Dziś chciałam się z Tobą podzielić moją refleksją na ten temat, tak by podejść do sprawy na spokojnie i po swojemu.

Rodzic w XXI wieku

Bezsprzecznie cieszę się i to jest wspaniałe, że będąc rodzicem teraz, w XXI wieku, mamy dostęp do tak szerokiej wiedzy. To jest bez wątpienia możliwość, której nie mieli nasi rodzice. Dla Ciebie zaś jest to szansa, która stoi przed Tobą z szeroko otwartymi drzwiami.

Po prostu przebierać, wybierać, czytać, chłonąć i zostać rodzicem przez wielkie R. Aby zaś to wyszło, chcę Ci napisać o dwóch sprawach, które warto wziąć pod uwagę.

Pierwsza sprawa

Wybierz sobie na początek źródło wiedzy o rodzicielstwie, które najbardziej do Ciebie przemawia.

Mam tu na myśli zarówno wybór osoby eksperta (możesz sięgnąć po Jaspera Julla, Agnieszkę Stain lub Marka Kaczmarzyka), jak i miejsc (może to być wybrany blog lub podcast, książka, a nawet metoda wychowywania).

Najważniejsze, by treści były dostosowane do Twoich potrzeb rodzicielskich, czyli do etapu rozwojowego, w jakim znajduje się akurat Twoje dziecko.

Jak już masz tego eksperta, blog, podcast czy książkę, która do Ciebie przemawia, to „przytul” się do nich trochę. Jeśli to Rodzicielstwo Bliskości – ok, zgłębiaj temat. A jak Pozytywna Dyscyplina, to też poszerzaj horyzonty. A jak akurat lubisz przekaz Marka Kaczmarzyka, to oglądaj jego filmy lub sięgnij po którąś z książek. Bądź jak podróżny, który w wędrówce przez krainę rodzicielstwa znalazł się na krótkim postoju, gdzie jest mu wygodnie i gdzie warto przystanąć.

Z góry Cię uprzedzam, że nie jesteś w stanie przeczytać wszystkiego, dowiedzieć się i pojąć całej mądrości o rodzicielstwie. Ani stosować wszystkich podpowiedzi, pomysłów czy porad. Nikt nie jest! Ale coś trzeba próbować.

Dlatego lepiej wybrać choć mały obszar, który jest zgodny z Twoimi wartościami i przekonaniami, a potem zgłębiać temat. Wybór odpowiedniego źródła wiedzy o rodzicielstwie należy do Ciebie. Zatem wybierz!

Gdy nie umiesz pływać, to lepiej popluskać się w małym stawie, niż wskakiwać od razu do oceanu.

Dominika

Napisze to jeszcze raz i bardzo dobitnie – gdy masz już wybrane źródełko wiedzy, nie tylko czytaj porady, kiwaj głową i zgadzaj się z nimi, ale zacznij je wdrażać w swoje rodzicielskie działania. Sama teoria, bez praktykowania po prostu zostaje jak ziarenko wrzucone do ziemi- nie podlewane, nie pielęgnowane, nigdy nie wykiełkuje i nie wyda swoich owoców.

Druga sprawa

Ta kwestia wiąże się z tą pierwszą. A mianowicie jest mnóstwo wskazówek i porad na temat tego, co Ty jako rodzic masz zrobić w stosunku do swojego dziecka. Oznacza to, że z pewnością zostaniesz uposażony w wiedzę, jak zaspokajać potrzeby dziecka.

Choćby to, że wielokrotnie dowiesz się, że masz budować poczucie wartości dziecka albo rozumieć jego emocje i uczucia, umieć doceniać, właściwie się komunikować, akceptować i stawiać granice, pozytywnie motywować i wspierać.

I to wszystko jest bardzo ważne z punktu widzenia rodzica. I to wszystko jest ważne z punktu widzenia działania dla dziecka.

Moja druga sprawa jest taka, że prawdziwy rodzicielski sukces odniesiesz wtedy, gdy wszystkie te porady będziesz umiał w pierwszej kolejności zastosować sam do siebie.

Czyli jak sam będziesz miał poczucie swojej wartości, będziesz umiał rozpoznawać i rozumieć własne emocje i odczucia, dasz sobie przestrzeń na popełnianie błędów, zaakceptujesz siebie, zrozumiesz co w Tobie cenne i jedyne w sowim rodzaju, będziesz myślał pozytywnie o sobie jako rodzicu.

To wtedy praktykowanie wszystkich tych porad i wskazówek w stosunku do dzieci przyjdzie Ci dużo łatwiej. Rodzicu zacznij od siebie!

Osobiście rodzicom, którzy zgłaszają się do Tropicieli Talentów powtarzam moje dwie główne myśli. Jedna dla tych co widzą połowę szklanki pełnej, a druga dla przeciwnej perspektywy. (Wiem, wiem, to uproszczenie, ale czasami punkt startowy musi być prosty):

Tylko szczęśliwi rodzice, mogą wychować szczęśliwe dzieci.

Nie ma na świecie złych dzieci, tylko są źli rodzice.

Jeśli choć trochę się z tym zgadzasz, to zapewniam Cię, że stan szczęścia, poczucia zadowolenia z siebie, akceptacji własnych błędów jest sprawą bardzo indywidualną. Nie warto porównywać się do innych, a zajrzeć w siebie. Nie myśleć o tym jacy powinniśmy być jutro, pojutrze czy za rok, ale zacząć od zastanowienia się jacy jesteśmy dziś. 

Dr Mariusz Wigra w wywiadzie dla kwartalnika Psychologia (teraz już chyba ukazuje się co 2 miesiące – proszę jak rośnie potrzeba wiedzy) powiedział:

„Możemy wzrastać tylko wtedy, kiedy siebie akceptujemy. Jeżeli nie zaakceptujemy tego jacy jesteśmy, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami, praca nad sobą nie ma sensu”.

Zacznij od siebie. Od przyjrzenia się swoim osobistym zasobom, oceń rzetelnie położenie, w którym się właśnie znajdujesz dziś. Wypunktuj to, zastanów się, co jest i na czym dalej możesz budować. Wzrastaj w swej roli mamy czy taty i stawaj się rodzicem, pisanym przez wielkie R.

Dla Ciebie na tu i teraz

By było gdzie zacząć, podrzucam dwa ćwiczenia:

Ćwiczenie Koło życia, które całkiem bezpłatnie, w bardzo ładnej oprawie graficznej możesz pobrać ze strony Kamili Rowińskiej. A jak Kamila, to rzetelna coachingowa wiedza, a jak Koło życia to całkiem dobry początek pracy nad własnym rozwojem, również w kontekście rodzicielskim. >>>Klik

Link do transmisji na żywo #LunchzTalentami (17) „Rodzicielstwo oparte o mocne strony”. To właśnie na tym spotkaniu opowiadam o tym, jak rozpoznać swój styl rodzicielski, jaki on powinien być i jak go ustalić. A co najważniejsze jak w rodzicielstwie być sobą i działać w zgodzie z tym, co w nas najlepsze i najmocniejsze – w zgodzie z naszymi talentami. >>>Klik